Komisja Turystyki Górskiej
Wyszukiwarka strony KTG ZG PTTK - wpisz szukany wyraz

"Babiogórskie" Sympozjum
KTG ZG PTTK - 2017 r.
2017 Rok Babiej Góry - Królowej Beskidów Konkurs wydawnictw
o górach - 2017 r.

Aktualności, ogłoszenia Archiwum Kalendarz
KTG ZG PTTK
Relacje, wspomnienia
Górska Odznaka Turystyczna PTTK Regulamin GOT PTTK Wyniki akcji GOT PTTK Lista TRW GOT PTTK Informacje dla
TRW GOT PTTK

Przodownicy Turystyki Górskiej PTTK Spis PTG PTTK Egzaminy PTG PTTK
Znakowanie szlaków Znakarze Szlaków
Komisja Turystyki
Górskiej ZG PTTK
Skład Komisji Dokumenty Komisji Podkomisje i
Delegatury KTG ZG PTTK
Kontakt z Komisją Wyróżnienia Komisji
Podkomisja Klubów
Górskich KTG ZG PTTK
Informacje Podkomisji Lista Klubów Górskich
Podkomisja Programowa
KTG ZG PTTK
110-lecie Orlej Perci Ośrodki Historii
Turystyki Górskiej
Ratownictwo w górach
- TOPR i GOPR

Dekalog turysty górskiego Vademecum turysty górskiego
Linki Uwagi o szlakach

Vademecum turysty górskiego

Na szlaku

Znakowane szlaki turystyczne rozpoczynają się lub przebiegają zwykle przy stacjach kolejowych i przystankach autobusowych. Bywa jednak, że wieś ciągnie się kilka kilometrów doliną, dzieli się na "górną" i "dolną", na "wyżnią" i "niżnią" i wtedy w takiej miejscowości jest kilka przystanków. Warto spojrzeć na mapę i zorientować się, na którym należy wysiąść...

W dolinie posuwamy się na ogół drogą leśną lub polną, wiejska, ale wiele z tych ostatnich jest juz utwardzonych. W pobliżu, równolegle do drogi, płynie zwykle potok, mijamy często pojedyncze zabudowania w górnej części doliny, np. leśniczówkę, po czym droga zaczyna się wspinać na otaczające stoki. Szlak turystyczny w zależności od tego, którędy droga biegnie dalej, albo prowadzi wspólnie z nią, albo odbiega i wiedzie jako ścieżka .


Tempo, krok, oddech...

Ludzie gór poruszają się w górach wolno. Na podejściach stąpają równomiernym krokiem, tym wolniejszym, im wyższe są góry. Oczywiście ma to głównie znaczenie w górach wysokich, gdzie na tempo marszu wpływa wysokość, rozrzedzone powietrze itp. nie mówiąc juz o technicznych trudnościach związanych z pokonywaniem lodowców i dróg skalno-lodowych, ale zasada spokojnego i równomiernego kroku obowiązuje turystów także w niższych górach. Podchodząc w ten sposób pokonujemy dystans szybciej niż "zrywami" i mniej się męczymy. Podchodząc co jakiś czas warto się zatrzymać i obejrzeć za siebie, by ocenić przebyta drogę.

W dolinie idziemy niemal jak po terenie płaskim, a więc dość swobodnie i szybkim krokiem. Gdy droga lub ścieżka zaczyna się robić stroma musimy zwolnić i radykalnie zmienić rytm marszu. Niekiedy podejście trwa kilka godzin i turysta musi tak gospodarować siłami, aby z jednej strony nie dopuścić do zadyszki i nadmiernie przyśpieszonego tętna, a z drugiej - co ważne - aby zachować siły na drogę zejściową i powrót.

Im bardziej strome staje się podejście, tym bardziej należy skracać krok. Stawiamy więc niewielkie kroki, ale - co ważne - stale w tym samym rytmie, zdecydowanie przenosząc ciężar ciała z jednej nogi na drugą. Jeśli robi się nam gorąco, to albo jesteśmy zbyt ciepło ubrani, albo trzeba jeszcze zwolnić. Najbardziej męczy stawianie nieregularnych kroków, zwłaszcza pryz pokonywaniu różnego rodzaju stopni. Znając własny rytm marszu i długość kroku należy za każdym razem tak wybierać miejsce oparcia stopy, aby nie był to krok zbyt wydłużony, co niekiedy łączy się z rozłożeniem jednego "normalnego" koku na dwa krótsze. Poza tym przy podchodzeniu można nieco poluźnić sznurowanie butów.


Błoto, rumosze, płaty...

W niższych górach przychodzi nieraz ścieżka błotnistą i tak już rozdeptaną, że - zwłaszcza po deszczu - jej powierzchnia jest śliska; błoto nabija się w rowki protektora, tworzy z wibramem równą warstwę i ten przestaje "trzymać". W takim przypadku wypatrujemy jakiegoś obejścia i schodzimy ze ścieżki, stąpamy po trawie na obrzeżu (mieszanina trawy z błotem jest mniej śliska), co oczywiście - niestety - powoduje z czasem rozdeptywanie ścieżki. But z wibramową podeszwą nie zawsze "trzyma" na stwardniałym śniegu i lodzie. Nic więc dziwnego, że turystom odradza się wchodzenia na płaty śniegu (latem śnieg jest twardy, zlodowaciały), bo bez odpowiedniego sprzętu (raki, czekan), zwłaszcza na stromych stokach, wejście grozi poważnym wypadkiem. Zdradliwym niebezpieczeństwem jest lód, zwłaszcza jego cienka i przeźroczysta (a zatem niewidoczna) warstwa na skale, pojawiająca się np. w godzinach porannych (po nocnym przymrozku), nie dająca żadnego oparcia stopom.
Z niepewnym stąpaniem liczyć się musi turysta pokonujący wysokogórskie żleby i piarżyste zbocza. Rumosz skalny nie jest ze sobą związany, skalne okruchy obsuwają się pod ciężarem turysty, a to grozi strącaniem kamieni (do czego nie wolno dopuścić!).Pokonując taki teren trzeba się liczyć z tym, że drobne kamyki mogą się przedostać do wnętrza buta.


A w skale...

Podchodzenie w terenie skalnym jest o wiele łatwiejsze, niż schodzenie. Wypatrujemy wówczas chwyty i stopnie. W zejściu przychodzi to o wiele trudniej, zwłaszcza na stromych odcinkach, gdy trzeba schodzić twarzą do skały (dotyczy to także ubezpieczonych odcinków szlaków). Musimy starannie wybierać punkty oparcia stopy (stopnie) i chwytów, jeśli jest to odcinek wymagający pomocy rąk. Dotyczy to wszystkich szlaków eksponowanych, także odcinków ubezpieczonych klamrami i łańcuchami. Poruszanie się w takim terenie wiąże się ze znajomością i stosowaniem tzw. zasady trzech punktów podparcia. Polega ona na tym, że można szukać nogą stopnia, a ręką chwytu tylko wtedy, jeśli pozostałe trzy kończyny (dwie ręce i noga lub dwie nogi i ręka) mają trwały i pewny punkt oparcia!

Wyszukiwanie chwytu czy stopnia nie może się wiązać z zachwianiem równowagi, w eksponowanym terenie grozi to nieszczęściem. Tylko trzy punkty podparcia gwarantują turyście utrzymanie równowagi i wyszukanie następnego, pewnego stopnia lub chwytu.

W Tatrach spotkamy odcinki szlaków biegnące przez wielkie rumowiska skalne - złomiska. Przy przechodzeniu przez nie trzeba pamiętać, że niektóre z kamiennych bloków i płyt mogą być ruchome i chwiać się po wejściu na nie, a także o tym, że wilgotny kamień bywa śliski Chybotanie lub poślizgnięcie się na takim głazie juz nieraz doprowadziło do upadku i poważnych urazów, należy więc przestrzec przed nieostrożnym przeskakiwaniem z jednego na drugi.


... i trawie

Nierzadko przychodzi nam wędrować po stokach trawiastych, bez wyraźnie wydeptanej ścieżki. Marsz przez zarośniętą polanę nie przedstawia trudności, a kołyszące się kwietne łąki dodają uroku. Starajmy się przeto wędrować gęsiego, aby jak najmniej zdeptać trawę. Lepiej tez iść skrajem polany, aby łatwiej natrafić na ścieżkę z niej odchodzącą, a we mgle łatwiej trafić na znaki szlaku. Sytuacja się zmienia w czasie deszczu: mokra trawa w krótkim czasie gotowa zamienić nasze buty w zbiorniki wody i tylko peleryna oraz getry mogą nas ustrzec przed szybkim przemoczeniem. I w tym wypadku należy iść gęsiego, aczkolwiek to idący jako pierwszy zbierze najwięcej wody.

Ścieżka górska poprowadzona jest zwykle trasą wcześniej istniejącej, użytkowanej przez pasterzy, myśliwych, drwali, a wiec prowadzi w ten sposób, aby jej pokonanie było jak najmniej męczące. Zamiast wspinać się zboczem wprost, co pociąga za sobą, na większych stromiznach, konieczność stawiania nierównych kroków lub wyższego unoszenia stopy - lepiej podchodzić zakosami. I tak też są zwykle poprowadzone ścieżki górskie. Podejścia zakosami bywają dla turysty nie tle męczące co nużące, toteż niektórzy, zwłaszcza schodząc ścinają zakosy i "przeskakują" z jednego trawersu na drugi niszcząc stok. Oszczędność czasu przy schodzeniu "na wprost" jest stosunkowo niewielka, a widok rozdeptanej ścieżki żałosny. Podchodzenie i schodzenie zakosami ma wieloletnią tradycję i uzasadnienie, toteż dokonywanie skrótów może jedynie świadczyć o braku kultury.

Szczególną uwagę należy zachować idąc zakosami w terenie piarżystym. Usuwający się kamień (co łatwo może się zdarzyć!) zagraża turystom idącym poniżej nas. Spadający kamień nabiera szybkości, w locie rozbija się na mniejsze, porywa za sobą inne kamienie i zmienia tor lotu, toteż nawet ostrzeżenie nie chroni turystów przebywających niżej przed niebezpieczeństwem.


A jesienią...

Późną jesienią w niektórych pasmach górskich, tych zwłaszcza, gdzie dominują lasy liściaste, możemy spotkać się z innymi utrudnieniem: oto niektóre zbocza pokryte są luźnymi kamieniami, te zaś pokryte są opadłymi liśćmi. Sytuacji takiej raczej nie spotkamy na ścieżce, lecz poza nią, ale w takim przypadku liście przykrywają wszelkie nierówności. Śliskie kamienie, mokre liście, niewidoczne wgłębienia i nierówności - wszystko to może sprzyjać niefortunnemu stąpnięciu.


Porządek, który nie zaszkodzi...

Idąc "gęsiego" na czele grupy powinna posuwać się osoba najsłabsza i do jej tempa marszu powinni dostosować pozostali uczestnicy wycieczki. W terenie trudniejszym, mylnym, na czele powinna się znaleźć osoba najbardziej doświadczona, zaś najsłabszy turysta - tuż za nią. Prowadzący nie tylko wybiera drogę, lecz czuwa, aby założone tempo marszu nie było zbyt forsowne dla pozostałych uczestników wycieczki. Gdy idzie większa, zorganizowana grupa prowadzący powinien ustalić porządek w kolumnie, umieszczając na przedzie (a więc tuż za sobą) osoby słabsze lub mniej doświadczone, a na końcu doświadczonego turystę. Osoba zamykająca kolumnę jest bardzo ważna. Ona gwarantuje, że nikt nie pozostał w tyle, że marsz przebiega bez zakłóceń.Nawet jeśli ktoś się zatrzyma, to zamykający musi poczekać, aż maruder dołączy do reszty.


Postoje, odpoczynki

Pierwszy krótki postój robimy po 10-15 minutach od wyruszenia. Wiele osób "zagotuje", zechce zdjąć ciepłą odzież, ktoś poprawi sznurowanie butów, ktoś inny zechce przepakować plecak itp. Podczas postoju nie siadamy; kilka minut wystarczy, aby poprawić oporządzenie i - ruszamy dalej. Następne odpoczynki zależą od kondycji turystów oraz od trudności terenu. Panuje zasada, aby postoje wypadały w miejscach widokowych, w punktach węzłowych szlaków (niekiedy bywają w takich miejscach urządzone miejsca odpoczynkowe - schrony, ławki itp). Na dłuższy postój wybieramy więc raczej miejsca zaciszne, osłonięte, położone poniżej grani. W niższych górach nieraz będą to słoneczne, widokowe polany.

Postoje trwające 10-15 minut najlepiej robić co godzinę. Staramy się wtedy nie siadać, ale zdejmujemy plecak, rozluźniamy się, niekiedy - rozgrzani podejściem - ubieramy kurtkę i spoglądamy na przebyta drogę. Dłuższy postój (co najmniej godzinny), połączony z przygotowaniem posiłku planujemy w godzinach południowych. Postój taki robimy oczywiście w miejscu widokowym; dobrze aby w pobliżu była woda.


O! już niedaleko...

W górach występują niekiedy złudzenia optyczne. Na przykład może się nam wydawać, że widoczne w dole schronisko jest już blisko i zejście do niego to kwestia krótkiego czasu; niekiedy znów, że zejście na wprost, bez znaków, będzie łatwiejsze. Jakże często takie właśnie oceny, zwłaszcza w górach skalistych, doprowadziły turystów do miejsc bez wyjścia... Podobnie przy podchodzeniu na bezleśny grzbiet -wydaje się niekiedy, że grań juz widać, że jest kilkadziesiąt kroków przed nami, gdzie stok i nieboskłon łączą się. Gdy osiągamy to miejsce okazuje się, że stok się nieco wypłaszcza, że przed nami dalszy jego ciąg i - trzeba iść dalej.


Roślinne,... przeszkody

Utrudnieniem jest pokonywanie łanów kosodrzewiny i wiatrołomów. Kosodrzewina to nie tylko piękne krzewy rosnące wzdłuż ścieżki, ale także wielometrowe twarde konary. W naszych górach ścieżki są tak poprowadzone, że nie ma potrzeby przechodzić przez pola kosówki, o tyle w górach zagranicznych (np. w bułgarskim Pirinie) może to być nieodzowne. Wtedy od razu trzeba założyć, że wycieczka będzie trwała długo.

Podobnie dzieje się w terenach objętych wiatrołomami lub zrywka drewna. Przekraczanie zwalonych pni, ich obchodzenie, powoduje, iż nadkładami drogi. Wiatrołomy i zrywka drzew sprzyjają też znikaniu drzew ze znakami turystycznymi. W takim wypadku warto przypomnieć, podobnie jak w razie zabłądzenia, należy sobie przypomnieć gdzie widzieliśmy ostatni znak, a nawet do niego powrócić i od tego miejsca poszukiwać dalszej drogi.


O zmroku i po ciemku...

Ścieżka i znaki są po zmroku źle widoczne, toteż po zachodzie słońca nie należy wędrować. Pamiętajmy schodząc z gór, że gdy na szczytach świeci jeszcze słońce, to w dolinach jest już ciemno! Ale zawsze może się zdarzyć sytuacja, że zmrok zaskoczy nas w górach, a latarka okaże się przydatna . Dobrze jeśli idziemy za żółtymi znakami - są one lepiej widoczne. Natomiast jeśli idziemy szlakiem za znakami w kolorach zielonym i niebieskim, to trzeba uważać na rozwidleniach: po ciemku, nawet w świetle latarki barwy te upodobniają się.


Lepiej schodzić czy podchodzić?

Wśród wielu turystów panuje pogląd, że schodzenie jest łatwiejsze od podchodzenia. Być może w terenie lekko opadającym, na krótkim odcinku tak jest, ale poza tym bywa równie uciążliwe jak podejście, tyle tylko, że przy podchodzeniu bardziej pracuje serce, a przy schodzeniu - nogi, a zwłaszcza kolana. Podczas schodzenie należy elastycznie przenosić ciężar ciała amortyzując wszelkie nierówności terenu. Kolana, lekko ugięte, pracują jak sprężyny. Na stromych stokach schodzenie wymaga wysiłku, a jeśli trwa dłużej, nogi odczują to wyraźnie. No i należy starannie wybierać stopnie, aby dać pewne oparcie stopie.

Aby skrócić sobie czas zejścia, niektórzy turyści zbiegają. Chociaż trzeba kroki stawiać bardzo szybko (drobić) i bardzo uważać na żwirowej ścieżce lub śliskich kamieniach, ten sposób schodzenia ma swoich zwolenników. Jednakże ze zbiegania należy absolutnie zrezygnować na szlakach wysokogórskich. Nawet niewielkie obsuniecie się nogi może nie tylko spowodować upadek turysty, ale także strącanie kamieni na niżej idących.

To właśnie podczas schodzenie najdotkliwiej odczuwa się brak właściwego obuwia turystycznego. Noga "nie trzyma" na ścieżce, stopa przesuwa się do przodu w bucie i "dobija" palcami, co stwarza znakomitą okazje do otarć i tworzenia się pęcherzy. Przed rozpoczęciem schodzenia należy więc dociągnąć sznurowadła buta, a by górna część cholewki dobrze trzymała nogę w kostce i na podbiciu.

I jeszcze jedna uwaga: nie schodzimy z rękami w kieszeniach, upadek jest wtedy bardzo przykry, a leżącego turystę jeszcze "dobije" plecak.


Najważniejszy - rozsądek!

Być może niejedna z powyższych rad i uwag może wydawać zbyt błaha lub oczywista, mało ważna, ale w praktyce właśnie szczegóły decydują o bezpiecznymi przyjemnym wędrowaniu. Warto niekiedy wiedzieć z jakimi sytuacjami można się w górach spotkać; a resztę dopowie doświadczenie (a nabiera się go dość szybko, czasie kilku wycieczek) i rozsądek.

_______________________

*) - Wg J. W. Gajewski Vademecum turysty górskiego, Wyd. PTTK "Kraj", Warszawa-Kraków1988.


Powrót
Komisja Turystyki Górskiej Zarządu Głównego
Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego
© Wszelkie prawa zastrzeżone.